WomanMagazine.pl

Kto przynosi prezenty?

Czy dziś rano wszystkie znalazłyście w swoich skarpetach, kapciach, czy butach lub pod poduszką… słodki podarek od Świętego Mikołaja? A może ten miły starszy pan w czerwonym kubraku, z długą brodą, był bardziej szczodry i podrzucił coś więcej, niż tylko słodkie czekoladki? A może wręcz przeciwnie – gdzieś zagubił się, próbując swoimi podniebnymi saniami dotrzeć pod Twój adres?

Standard Post with Image

Spokojnie, wróci przecież za kilka tygodni – w Wigilię, no chyba że… to nie będzie on?

Rankiem, 6 grudnia, w całej Polsce dzieci (i nie tylko) szukają śladów odwiedzin Św. Mikołaja. Choć genetycznie postać Świętego wywodzi się od biskupa Miry, który według średniowiecznych podań, żył na przełomie III i IV wieku n.e. i zasłynął niezwykłą szczodrością, to starzec, którego wszyscy wypatrujemy w nocy z 5 na 6 grudnia ma już z nim niewiele wspólnego. Współczesny Święty Mikołaj to raczej wyrośnięty nieco krasnolud, tyle że sterylnie wyczyszczony i przesadnie nabłyszczony. Jego znakami rozpoznawczymi są: czerwony, nienaganny kubraczek, opinający się na pokaźnym brzuchu, siwizna tak srebrzysta, jak poranny szron, no i nieprzyzwoicie pękaty wór prezentów; do tego jeszcze trzeba dodać – sanie i zaprzęg reniferów. Jego wizerunek przybył do nas z kultury amerykańsko-anglosaskiej, choć według obowiązującej wersji świętomikołajowej „legendy” – on  sam przylatuje z bieguna północnego lub fińskiej Laponii.

Gdy myśląc o Świętym Mikołaju, mamy przed sobą sympatycznego starca z długą bialutką brodą, w czerwonym płaszczu wykończonym białym futerkiem, z czapką z równie białym pomponem na jej końcu, to widzimy wizję Świętego, spopularyzowaną przez rysownika… Coca-Coli – Haddona Sundbloma. Nic dziwnego, że Mikołaja wiąże się obecnie z komercjalizacją Świąt, skoro on sam pochodzi z reklamy wielkiego koncernu;) Efektem jego dużej popularności jest to, że towarzyszy nam co najmniej od początku grudnia, aż do końca roku, a nawet jeszcze dłużej. Przez to, także pojawia się w naszych domach, nie tylko w dniu swoich imienin (a de facto – śmierci świętego z Miry), ale i drugi raz – w Wigilię. W niektórych polskich domach mówi się dzieciom, że ten sam Mikołaj przybywa najpierw 6 grudnia z małym podarkiem, by wrócić w Wigilię z czymś pokaźniejszym – jeśli było się grzecznym. W innych – przychodzi dwóch Mikołajów – „mały” i „duży” (w zależności od rozmiaru prezentów;))

Jednak w Wielkopolsce i na Kaszubach (i nie tylko tam) trudno usłyszeć o wigilijnym wyczekiwaniu na Mikołaja. Tam dzieci oczekują prezentów od Gwiazdora. I choć współcześnie staje się coraz bardziej utożsamiany wizualnie z „komercyjną” wizją sympatycznego Mikołaja, to nazwa „Gwiazdor” stosowana do określenia dostarczyciela obfitych prezentów, jest na tych terenach dość żywa. Dziś, Gwiazdor, jeśli nawet przybywa do domu, to przebrany jest w… strój Świętego Mikołaja, ale ma ze sobą rózgę;) I choć raczej tej rózgi pod choinką już nie zostawia, ani nie posiłkuje się jej zamiennikiem w postaci „zgniłej pyry”, to i tak dzieci, by otrzymać prezent, muszą sobie na niego zasłużyć – jeśli nie całorocznym zachowaniem, to co najmniej małym występem artystycznym. Zanim otrzymają prezent z rąk Gwiazdora, muszą zaśpiewać piosenkę – najlepiej kolędę albo powiedzieć wierszyk. Gwiazdor, choć staje się powoli Mikołajem, nadal zachowuje swoją ambiwalencję – fascynuje, ale i przeraża. To echo dawnych zwyczajów – gdy było to widoczne nawet w aparycji gwiazdora (nie należał do najmilszych widoków). Daleko mu było do sympatycznego staruszka. Gwiazdor to starzec w baranich skórach, ciemny i brudny, o skudlonych włosach opadających na dość paskudną maskę, nie budził sympatii, nawet jeśli jednocześnie jego zjawienie się w domostwie miało zwiastować podarki.

W innych częściach kraju, w Wigilię nie czeka się ani na Mikołaja, ani na Gwiazdora, a wierzy się, że prezenty przynosi Dzieciątko (Jezus), Gwiazdka (ta, na której pojawienie czeka się z nosem przyklejonym do szyby), Jozef lub Aniołek. Kto by te prezenty nie dostarczał, zawsze są. Te „podchoinkowe” zwykle są „bogatsze”. W niektórych domach jednak to Święty Mikołaj, który przybywa na saniach 6 grudnia, przywozi te „prawdziwe” prezenty, a pod choinkę podrzuca małe podarki jakiś innych dostarczyciel prezentów (najczęściej Dzieciątko lub Aniołek). Tradycje lubią się przeplatać, zwyczaje rodzinne kotłować. W każdym już niemal domu powstają oryginalne rodzinne rytuały związane ze Świętami, a także z osobą, która przynosi radość nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. I ta różnorodność jest piękna i magiczna – jak same Święta… :-)

 

Podobne artykuły

Najlepsze prezenty na walentynki dla niego

14 lutego będziemy obchodzić walentynki, święto zakochanych, podczas którego pary często obdarowują się prezentami. Jeśli nie masz pomysłu, co takiego podarować swojemu mężczyźnie, mamy dla ciebie kilka propozycji. Podczas wybierania prezentu koniecznie weźmy pod uwagę, że prezent powinien być dopasowany do zainteresowań naszej połówki. Powinien też dobrze wyglądać i być funkcjonalny.

Czytaj więcej

Zgadnij kto – recenzja Woman Magazine

Kto choć raz wybrał się ze znajomymi do „escape roomu” (czyli „pokoju zagadek”) zrozumie ten rodzaj napięcia, towarzyszący próbom wydostania się z zamkniętego pomieszczenia, gdzie powodzenie całej akcji uzależnione jest od sprytu, bystrości umysłu, ale i szczęścia.

Czytaj więcej