WomanMagazine.pl

Pandemia uderza w alergików

Około 12 mln Polaków cierpi na alergie, ale tylko 1,2 proc. poddaje się odczulaniu. To wyzwanie zwłaszcza w dobie pandemii, podczas której pacjenci mają utrudniony kontakt z lekarzem. Tymczasem skuteczne leczenie można przeprowadzić samodzielnie w domu.

Standard Post with Image

Immunoterapię alergenową można wygodnie przyjmować w kroplach lub tabletkach pod język. Takie rozwiązanie oszczędza czas i eliminuje konieczność częstych wizyt w gabinecie alergologa. Jednak w  Polsce ta metoda nie jest refundowana przez NFZ i pacjenci muszą płacić za leczenie duże kwoty. Refundacja i większa dostępność immunoterapii podjęzykowej mogłyby skłonić większą liczbę pacjentów do poddania się takiemu leczeniu i przynieść wymierne korzyści w systemie.

Do tej pory nie wykazano zwiększonego ryzyka ciężkiego przebiegu choroby COVID-19 u osób z chorobami alergicznymi i astmą, o ile są one odpowiednio kontrolowane i leczone. W czasie pandemii staje się to jednak coraz większym wyzwaniem m.in. ze względu na utrudniony dostęp do lekarzy. Zaniechanie lub przerwanie terapii może być groźne w czasach szalejącego wirusa SARS-CoV-2, dlatego lekarze wskazują na nowoczesne doustne metody leczenia przyczynowego alergii, takie jak immunoterapia alergenowa.

– Mechanizm immunoterapii – zarówno iniekcyjnej, jak i podjęzykowej – jest identyczny. Mówiąc w uproszczeniu: przywracamy naturalne mechanizmy tolerancji alergenów, które występują u osób zdrowych, bez alergii. Czyli nie stosujemy tutaj takiego leczenia jak w przypadku farmakoterapii, ale wracamy do naturalnej odpowiedzi organizmu na alergeny – tłumaczy  prof. Marek Jutel, prezydent Europejskiej Akademii Alergologii i Immunologii Klinicznej, kierownik Katedry Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Według danych NFZ w Polsce na alergie cierpi w sumie około 12 mln osób – z których 8 mln ma alergiczny nieżyt nosa, a ponad 4 mln walczy z astmą, najczęściej właśnie o podłożu alergicznym. Ze względu na szybki wzrost liczby chorych alergie określa się mianem jednej z epidemii XXI wieku, a według WHO już w tej chwili zajmują one trzecią pozycję na liście najczęstszych chorób przewlekłych.

Skłonność do alergii w dużym stopniu jest dziedziczna, ale wzrost liczby zachorowań wiąże się też z czynnikami cywilizacyjnymi i zanieczyszczeniem powietrza (smog, dym papierosowy, środki chemiczne etc.). Chorują zarówno dzieci, jak i dorośli. Objawy alergii są bardzo uciążliwe dla chorych, a wywołują je alergeny – najczęściej są to pyłki traw, drzew, roztocza kurzu domowego, naskórek zwierząt czy pleśnie. Co istotne, nierozpoznana lub nieleczona alergia może prowadzić do powikłań i cięższych schorzeń, takich jak astma oskrzelowa.

– Pacjenci mają do dyspozycji kilka metod leczenia. Pierwsza to jest leczenie farmakologiczne – tradycyjne i skuteczne, ale jest to tylko leczenie objawowe. Na przyczynę choroby wpływa jedynie immunoterapia alergenowa. która ma charakter przyczynowy. Leczy przyczynę choroby i powoduje, że pacjent uczulony na pyłek – u którego występowały objawy nadreaktywne – zaczyna go tolerować, a jego układ immunologiczny nabiera zdolności do ignorowania tego alergenu – mówi prof. Marita Nittner-Marszalska  z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Immunoterapia alergenowa, popularnie nazywana odczulaniem, polega na podawaniu pacjentowi niewielkich dawek alergenów, na które jego organizm ma uzyskać tolerancję. Immunoterapia to stosowana od wielu lat i bezpieczna metoda leczenia alergii – na tyle, że można ją rozpocząć już nawet u dzieci, które ukończyły piąty rok życia. Zapobiega ona rozwojowi astmy oskrzelowej i ciężkich postaci innych chorób alergicznych.

– Immunoterapię stosujemy w różnych wariantach. Tradycyjną, podskórną, czyli w formie zastrzyków, albo immunoterapię podjęzykową, która może występować w kroplach i tabletkach, co jest obecnie najbardziej nowoczesną formą leczenia – mówi prof. Marita Nittner-Marszalska.

Rozpoczęcie immunoterapii nie jest możliwe bez wcześniejszego przeprowadzenia testów diagnostycznych w kierunku alergii. Zwykle przeprowadza się testy skórne lub śródskórne oraz badanie krwi, w którym określa się wysokości stężenia przeciwciał IgE.

– Proces diagnostyki zaczyna się zawsze od wywiadu, to jest nasz podstawowy i bardzo istotny instrument diagnostyczny. Musi być dokładny, rzetelny i wówczas uzyskujemy informacje, od których możemy zacząć. Następnie proponujemy pacjentowi serię testów – mogą być to testy skórne albo testy surowicy, czyli serologiczne. Celem obu rodzajów tych testów jest stwierdzenie, czy pacjent ma specyficzne przeciwciała klasy IgE w surowicy lub w skórze skierowane przeciwko alergenom. To daje nam możliwość wyboru szczepionki dla tego pacjenta, bo tylko ci, którzy mają objawy i którzy mają te przeciwciała, mogą być kwalifikowani do immunoterapii – mówi profesor z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Immunoterapię, czyli odczulanie, zazwyczaj prowadzi się od trzech do pięciu lat. Jednak – w porównaniu z leczeniem farmakologicznym, które wielu pacjentów musi kontynuować przez całe życie – jest to stosunkowo krótki okres.

– Jeżeli zaczniemy odczulanie przed sezonem pylenia, to pacjent już w kolejnym sezonie powinien odczuć wyraźną poprawę. Im dłużej odczulamy, tym efekt jest z roku na rok coraz lepszy, dlatego zalecamy długotrwałą terapię. Minimalny czas to trzy lata, ale nie ma ograniczeń czasowych – w zależności od indywidualnej decyzji możemy odczulać pięć lat i dłużej. Nie jest to natomiast uciążliwe ani kłopotliwe dla pacjenta. W przypadku immunoterapii iniekcyjnej stosujemy odstępy pomiędzy kolejnymi podaniami szczepionki, które trwają od czterech do ośmiu tygodni. Natomiast w immunoterapii podjęzykowej stosujemy raz dziennie tabletkę pod język, która szybko się rozpuszcza – wyjaśnia prof. Marek Jutel.

Immunoterapia pod język jest bezpieczna, a przy tym najwygodniejsza dla pacjentów, ponieważ oszczędza czas i eliminuje konieczność częstych wizyt w gabinecie alergologa, co w dobie pandemii wpływa na ograniczenie zakażeń wirusem SARS-CoV-2. Można stosować ją samodzielnie w domu. W Polsce problemem jest jednak fakt, że immunoterapia w kroplach lub tabletkach pod język nie jest refundowana przez NFZ.

– Problemem jest cena tych szczepionek i brak refundacji. Głównie z tego powodu one nie są w Polsce zbyt popularne. Ta sytuacja mogłaby się zmienić, gdyby były refundowane, bo w tej chwili dla większości naszych pacjentów ich koszty są zbyt wysokie. To jest błędem, ponieważ nie zawsze i nie każdemu pacjentowi możemy zaoferować szczepionkę iniekcyjną. Istnieje duża grupa pacjentów, którzy nie mogą stosować iniekcji i powinni dostawać tę szczepionkę właśnie w formie tabletek czy kropli podjęzykowych – mówi prezydent Europejskiej Akademii Alergologii i Immunologii Klinicznej.

– W przekonaniu większości specjalistów immunoterapia alergenowa jest metodą, która powinna być szeroko dostępna i szeroko stosowana, ponieważ nie ma innego sposobu przyczynowego leczenia alergii. Immunoterapia podjęzykowa nie jest stosowana tak szeroko, jak powinna, z uwagi na cenę, która ogranicza dostęp pacjentów do tej metody – dodaje prof. Marita Nittner-Marszalska.

Alergolodzy wskazują, że refundacja i większa dostępność immunoterapii podjęzykowej w kroplach lub tabletkach mogłyby skłonić większą liczbę pacjentów do poddania się takiemu leczeniu, ponieważ w tej chwili odczulaniu poddaje się raptem 1.2 proc. alergików. Przyniosłoby to również realne korzyści finansowe w systemie ochrony zdrowia.

Podobne artykuły

Pandemia spowalnia sprzedaż aut elektrycznych i autonomicznych. Technologie będą jednak nadal rozwijane ze względu na stosowanie ich do dezynfekcji i zaopatrzenia szpitali

Eksperci przewidują, że zarówno rynek aut elektrycznych, jak i autonomicznych zanotuje w tym roku spadek. Po krótkotrwałym załamaniu oba jednak wrócą na tor stałego rozwoju.

Czytaj więcej

Iwona Węgrowska: Boję się o los artystów, aktorów i ludzi ze świata show-biznesu. Modlę się, żeby pandemia jak najszybciej minęła

Wokalistka przyznaje, że trudno się jej odnaleźć w nowej sytuacji. Przez ograniczenia związane z pandemią koronawirusa nie może bowiem koncertować ani pracować w studiu nagraniowym.

Czytaj więcej