WomanMagazine.pl

Bezdzietni z wyboru?

Gdy mówi się o rolach pełnionych przez kobietę, bardzo często jako jedną z nich wymienia się bycie matką. Nie każda kobieta chce mieć jednak dziecko, czy to czyni ją gorszą?

Standard Post with Image

W najnowszym numerze Wprost znajdziemy wywiad przeprowadzony z Dodą, która stwierdziła, że nie chce mieć dzieci. "Dla jednych macierzyństwo to życiowy cel, dla innych nie. Obie postawy są fantastyczne, żadna decyzja nie jest gorsza ani lepsza" - mówiła w rozmowie z Agatą Jankowską. Artystka przyznała, że nie ma instynktu macierzyńskiego. Wokalistka nie jest w tym odosobniona. Wiele popularnych kobiet mówi o tym, że są szczęśliwe mimo braku potomstwa, wśród nich jest między innymi Jennifer Aniston czy Renee Zellweger. Mimo to, kobiety bardzo często muszą tłumaczyć się ze swojej decyzji. Decyzja o tym, że nie chce mieć się dzieci wciąż jest źle postrzegana społecznie, pokutuje opinia, że takie osoby są egocentryczne.

Jak tłumaczą się osoby bezdzietne? Niektóre z nich twierdzą, że nie mają instynktu macierzyńskiego w opozycji do nich stoją matki, które twierdzą, że każda z kobiet ma instynkt macierzyński, że budzi się on po urodzeniu dziecka. Choć publiczne przyznanie się do tego, że nie chce mieć się dzieci może być trudne, w sieci znajdziemy liczne wypowiedzi osób bezdzietnych, które mówią, że nie wyobrażają sobie bycia w ciąży, czy wychowywania dzieci.

Kobiety nie decydują się na posiadanie potomstwa także z innych przyczyn. Niektóre z nich obawiają się trudności na rynku pracy. Inne twierdzą, że partnerzy, z którymi się wiążą są nieodpowiedzialni i cały ciężar wychowywania dzieci spadnie na nie. Jeszcze inne obawiają się, że jeśli rozstaną się ze swoim partnerem będą musiały samotnie wychowywać dziecko. Powodów jest wiele, wśród nich znajduje się również ten dotyczący utraty niezależności czy właśnie brak instynktu macierzyńskiego - nigdy nie chciały mieć dzieci.
Polki podchodzą do macierzyństwa w praktyczny sposób, chcą zapewnić dziecku jak najlepsze warunki materialne. Zanim zdecydują się na potomstwo potrzebują stabilizacji materialnej. Kiedyś presja była większa, nikt nie chciał zostać starą panną bez dzieci, teraz jest inaczej.

W Stanach Zjednoczonych czy w Europie Zachodniej temat ten nie budzi takich kontrowersji jak w Polsce, tam "no kidding" jest przyjmowane. W latach 80. w Vancouver powstało nawet pierwsze stowarzyszenie osób, które świadomie zrezygnowały z posiadania dzieci. Tymczasem my zastanawiamy się nad tym, czy to normalne, albo czy to nie grzech, jak podpowiada wyszukiwarka google.

Bezdzietność nie dotyczy oczywiście tylko kobiet, na bezdzietność decydują się w końcu pary. W takich związkach mężczyzn często oskarża się o to, że nie myślą o kobiecie i związku poważnie, skoro nie chcą mieć z nią dzieci. Tymczasem takie pary chwalą sobie bardzo ten stan.

Osobom bezdzietnym bardzo często przypina się łatkę egoistów, czy pasożytów społecznych, bezdzietni muszą się tłumaczyć, dlaczego nie chcą mieć dzieci. Tymczasem odsetek osób bezdzietnych wcale nie jest taki mały. Z tego powodu jednym z argumentów przemawiającym przeciw bezdzietności jest ten mówiący o tym, że rodzi się coraz mniej dzieci, przez co w przyszłości nie będzie nas miał kto utrzymywać. Czy jednak to argument wystarczający? W końcu posiadanie dziecka nie powinno być przymusem, a decyzją, świadomym wyborem, którego dokonują dojrzali ludzie. Pamiętajmy też o tym, że niektóre pary nie mogą mieć dzieci z różnych przyczyn. Dlatego może warto powstrzymać swoją ciekawość, zanim znowu po raz kolejny zapytamy naszą koleżankę, kiedy w końcu będzie miała dziecko. Lepiej postawić na wzajemne zrozumienie, tolerancję oraz założenie, że żaden ze stylów życia nie jest gorszy albo lepszy.