WomanMagazine.pl

Chciała żyć, ale nie miała nic przeciwko śmierci. O Wandzie Rutkiewicz opowiada Anna Kamińska

Pierwsza kobieta na szczycie K2. Trzecia kobieta świata i pierwsza Europejka na Mount Evereście. To osiągnięcia, które zapewniły Wandzie Rutkiewicz miano najsłynniejszej polskiej himalaistki. Jaka była? Odważna, nieuchwytna, pełna tajemnicy...? Zapraszamy do unikalnej rozmowy z Anną Kamińską, autorką książki „Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz”!

Standard Post with Image

Woman Magazine: Pani bohaterkami są kobiety niezależne, uciekające przed rzeczywistością poprzez kreowanie swojego własnego zamkniętego świata. Skąd zainteresowanie buntowniczkami?

Anna Kamińska: „Aby istnieć, człowiek musi się buntować!” – mówił Albert Camus i zawsze interesowało mnie takie doświadczania życia w pełni i historie, szczególnie kobiet, pokazujące, że ktoś nie boi się żyć tak, jak to sobie wymarzył. Jak wygląda takie życie? Co składa się na taki pęd życiowy, napędzający człowieka do działania, podejmowanego z uporem i determinacją oraz do kreowania własnego życia, a przede wszystkim obserwacja jak to przebiega? Szukanie odpowiedzi zawsze wydawało mi się czymś fascynującym. Simona Kossak i Wanda Rutkiewicz buntowały się na swój sposób i były przy tym wielowymiarowymi postaciami, osobowościami dużego formatu, kobietami inspirującymi do modelowania własnego życia. Ich historia dodaje siły do tego, by zmieniać, budować, burzyć, walczyć, tworzyć. Myślę, że to jest ważne, by takie kobiety przypominać, bo mam wrażenie, że cierpimy dzisiaj w przestrzeni publicznej na niedobór charyzmatycznych postaci zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Uważam poza tym, że zarówno Simona, jak i Wanda zasłużyły na to, by o nich pisać, mówić i wspominać, i najzwyczajniej należy im się pamięć.

WM: Od tygodni śledzimy premierę Pani najnowszej książki. Po Opowieści o niezwyczajnym życiu Simony Kossak nadszedł czas na Wandę. Jak zrodził się pomysł, by pisać o kobiecie, która kochała wspinaczkę bardziej niż własne życie? I czy w ogóle możemy użyć takiego sformułowania?

AK: Kiedy zakończyłam przygodę z książką o Simonie Kossak, długo szukałam postaci, której chciałabym się bliżej przyjrzeć i miałam z tym problem. Zaczynam pracować z zapałem, kiedy czuję całą sobą i jestem przekonana do tego, że znalazłam temat dla siebie, a po Simonie długo nie było takiego porywu serca. Kiedy zaczęłam czytać o Wandzie Rutkiewicz, idąc tropem górsko-zakopiańskim, bo ciągnęło mnie w góry, oszalałam ze szczęścia. Znalazłam wreszcie postać, która mnie zaintrygowała, zafascynowała i czułam intuicyjnie, że znalazłam to, czego długo szukałam. I potem szybko wpadłam w wir pracy bez żadnych wątpliwości, że chcę „pójść śladami” tej kobiety. Jeśli chodzi o sformułowanie: „kochała wspinaczkę bardziej niż własne życie” byłabym ostrożna, mam świadomość, że poznawałam bohaterkę swojej książki pośrednio, poprzez relacje innych, udzielone przez nią wywiady, czy dokumenty dlatego staram się unikać uogólnień. Marion Feik, managerka i przyjaciółka Wandy Rutkiewicz tłumaczyła mi, że Wanda chciała żyć, ale nie miała nic przeciwko śmierci i temu, by ryzykować w górach życie. To samo powtarza przyjaciel Wandy Tomasz Szostak. Dla Wandy Rutkiewicz pełne, czy spełnione życie to była właśnie wspinaczka, przede wszystkim w górach czuła, że naprawdę żyje.

WM: Pierwsza kobieta na szczycie K2. Trzecia kobieta świata i pierwsza Europejka na Mount Evereście! To osiągnięcia, które zapewniły Wandzie miano najsłynniejszej polskiej himalaistki. Jaki był jej stosunek do wszelkich przejawów popularności?

AK: Z opowieści osób, które znały Wandę Rutkiewicz od czasów szkolnych po himalajskie, wynika, że zawsze lubiła błyszczeć, być w centrum uwagi i grać pierwsze skrzypce, ale robiła to z elegancją. „Wiedziała, że wszystkie oczy są skierowane na nią, ale wchodziła do sali jako ostatnia” powiedział mi jeden z himalaistów, a inny z kolegów ujął to w bardzo podobny sposób: „wiedziała, że jest doskonała, ale wolała być skromna, miała taką postawę: za mną”. Wanda Rutkiewicz była urodzonym liderem, lubiła dowodzić, przewodzić i być w centrum. Udzielała bardzo chętnie wywiadów, mówiła chętnie do mikrofonu i wypowiadała się przed kamerą. W tym wszystkim był rodzaj gry, ale niezależnie od formy, charakteru i intencji wypowiedzi zawsze przyciągała uwagę i bardzo dobrze czuła się w roli osoby, która jest rozpoznawalna.

WM: Jaka była Wanda Rutkiewicz? Co Panią w niej urzekło?

AK: Na pewno niesamowita siła, odwaga, hart ducha i to, że nie bała się realizować własnych marzeń, celów, czy zamierzeń. Mam raczej temperament bliższy Simonie Kossak, która była człowiekiem gorącym i z której wychodziły emocje, dlatego podziwiam też spokój, kontrolę i dystans, jaki potrafiła zachować Wanda Rutkiewicz, co nie raz pomogło jej zdobyć to, na czym jej akurat zależało. Tak jak na przykład wtedy, gdy na jednej z wypraw w góry tragarze, kilkudziesięciu mężczyzn, rozpoczęli strajk, a Wanda Rutkiewicz siedziała przed tłumem na stołeczku i piłowała paznokcie, czekając aż im minie chęć protestu, zupełnie zbijając ich z tropu. Imponuje mi wiele cech, choćby to, w jaki sposób przezwyciężała kryzysy, z których szybko się podnosiła i to, że całe życie chciała się rozwijać, projektowała kolejne cele w górach, żyła z pasją i dla pasji, czy choćby taki drobiazg, że uczyła się kolejnych języków obcych, wybierając się na wyprawę w międzynarodowym zespole. O niezłomności, uporze i determinacji w tym, by realizować wymarzone życie, bo z tego była oczywiście zbudowana Wanda Rutkiewicz.

WM: Można by rzec, że w górach rozpoczynała się piękniejsza część jej życia. Czy Wanda Rutkiewicz przed czymś uciekała? Jaki związek ze śmiercią jej brata i ojca miał taki styl życia?

AK: Śmierć ojca i brata była w jej rodzinie najprawdopodobniej nieprzepracowana, członkowie rodziny mieli kłopot z wyrażaniem emocji, przeżywaniem żałoby, straty, śmierci, a jak mówi Karl Gustav Jung, to co nieprzepracowane może wrócić do nas w postaci przeznaczenia. I być może taki, a nie inny los i pasję, jaką miała Wanda Rutkiewicz, a związaną z mierzeniem się ze śmiercią, tematem oswojonym, ale nieprzepracowanym, wynikał właśnie z historii jej rodziny. Tak, góry były piękniejszą częścią życia, tam przekraczała własne granice, przeżywała emocje, budowała swoją siłę, pokonując różne przeszkody i jak sama mówiła, doświadczała w pełni smaku życia. Jeden z himalaistów powiedział mi, że on schodząc z gór płacze, zaczyna żałować tych wszystkich przeżyć, doświadczeń i doznań, które budowały jego siłę – to, że tyle przeszedł – i czuje w sobie moc. To jest coś, o czym mówiła też wiele razy Wanda Rutkiewicz, która nie cierpiała przyziemnej, szarej codziennej rutyny, życia „od do”, uciekała od tego i kochała doświadczać życie, realizując się w górach.

WM: Jaki wpływ na współczesną kobietę może mieć historia Wandy Rutkiewicz? Komu poleca Pani tę biografię?

AK: Wiem z pierwszych listów od czytelniczek „Wandy”, że książka była dla nich podróżą w głąb siebie i szczególnie polecam „Wandę” tym, którzy są gotowi, by przyjrzeć się sobie, swoim pasjom i temu, jaki realizują model życia. Myślę, że historia Wandy Rutkiewicz, jej dylematy, sposób życia i wybór takiej, a nie innej drogi są o wiele bliższe współczesnym kobietom, niż w czasach, kiedy żyła Wanda. To jest historia o tym, czy jesteśmy na tyle wolne i gotowe, by podejmować różne życiowe decyzje, jakie są tego konsekwencje i jaką płaci się za to cenę. Myślę, że historia Wandy może też pomóc współczesnym mężczyznom zrozumieć silne kobiety, które nie boją się sięgać po niemożliwe i realizować własne marzenia. Chciałabym, by moi czytelnicy przyjrzeli się sobie, zatrzymali się w codzienności, zdobyli na refleksję i czerpiąc siłę z historii kobiety, dla której nie było rzeczy niemożliwych, zastanowili się nad własną drogą.

Serdecznie dziękujemy za tę rozmowę i mamy nadzieję, że wraz z naszymi Czytelniczkami również odnajdziemy w historii Wandy coś wartościowego dla siebie!

 

 

Anna Kamińska – dziennikarka i autorka książek. Publikowała między innymi w tygodniku „Wysokie Obcasy” („Gazeta Wyborcza”) oraz w magazynach: „Pani”, „Zwierciadło”, „Uroda Życia”, "Malemen" i „Sukces”, pracowała też jako wydawca wielu programów w telewizyjnych. Autorka książek Odnalezieni. Prawdziwe historie adoptowanych (2010),  Miastowi. Slow food i aronia losu (2011), a także porywających biografii Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak (2015) oraz Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz (2017). Za Simonę…, która rozeszła się w nakładzie kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy, otrzymała nominację do Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego.
 
 

Fot. Aleksander Lwow: Portret Wandy Rutkiewicz wykorzystany na okładce pochodzi z archiwum Aleksandra Lwowa.

 

Podobne artykuły

Diabetyk nie może jeść czekolady? To mit!

Z radością obalamy mit, mówiący o tym, że osoby z cukrzycą nie mogą jeść czekolady. Mogą, ale nie każdy rodzaj i nie w każdej ilości. Raz na jakiś czas, każdy może zjeść jedną lub dwie kostki gorzkiej czekolady. Najlepiej, gdy zawartość kakao przekracza 70%.

Czytaj więcej

Niemowlęta wrzucone do wody same nie pływają!

Woda jest przyjacielem małego dziecka – buduje w nim poczucie własnej wartości i wolności. A rodzic jest pierwszym nauczycielem, który pokazuje maluchowi świat i pozwala na prawidłowy rozwój. Kiedy warto rozpocząć naukę pływania? Już w pierwszych miesiącach życia! – przekonuje nas Natalia Wielgus, właścicielka i wieloletnia instruktorka FLOW Szkoły Pływania Niemowląt i Małych Dzieci.

Czytaj więcej